Sty 21,2020

Uczenie dzieci zarządzania pieniędzmi: Wielka Debata o Kieszonkowym

„Jeśli ty nie nauczysz swoich dzieci, jak zarządzać pieniędzmi, to zrobi to ktoś inny. Nie warto ryzykować.” – to zapewne najczęściej przywoływany cytat, gdy rozmawia się o tym, jak ważne jest, aby młodzież była zorientowana w kwestiach finansowych. Chociaż wszyscy wydają się zgadzać co do tego, że wytłumaczenie dzieciom wartości pieniądza jest niezwykle istotne, to nadal pozostaje wiele pytań, na które należałoby odpowiedzieć: Czy to dobry pomysł, żeby otrzymywały tygodniowe kieszonkowe od rodziców? (jeśli tak, to ile powinno ono wynosić?) Czy starsze dzieci powinny być zachęcane do tego, by w jakiś sposób zarabiać? Jaki wiek jest odpowiedni do tego, aby założyć dziecku konto bankowe?

Dzisiaj przyjrzymy się ogromnemu i istotnemu problemowi, znanemu pod nazwą: WIELKA DEBATA O KIESZONKOWYM. Zanim jednak zaczniemy, ustalmy jedną rzecz – zazwyczaj nie ma jednego poprawnego podejścia, kiedy chodzi o kwestie wychowawcze. Nie inaczej jest w przypadku nauczania dzieci o zarządzaniu pieniędzmi. W porządku, teraz możemy zacząć.

Tym, co jest ciekawe w Wielkiej Debacie o Kieszonkowym to to, że istnieje o wiele więcej różnych podejść, niż mogłoby się wydawać. Pierwszą metodą jest, naturalnie, wydawanie dzieciom stałego kieszonkowego w regularnych odstępach czasowych, bez względu na ich oceny czy wywiązywanie się z obowiązków domowych. W ten sposób wiedzą dokładnie, kiedy otrzymają pieniądze, co powinno pomóc im nauczyć się prostego zarządzania budżetem i odpowiedzialności finansowej.

Innym podejściem jest wynagrodzenie za obowiązki domowe – dzieci otrzymują kieszonkowe w zależności od prac, jakie wykonały (pomaganie w domu lub otrzymywanie dobrych stopni). Pozytywnym aspektem tej metody jest to, że pociechy uczą się nie tylko tego, jak odpowiednio wydawać pieniądze, ale także są w stanie nauczyć się  bardziej doceniać pieniądze, gdyż uświadamiają sobie, że trzeba na nie zapracować. Jedną z wad tego podejścia jest fakt, że dzieci mogą stracić wewnętrzną motywację do uczenia się lub pomagania w domu, którą mogły mieć wcześniej.

Trzecią opcją jest brak kieszonkowego. To podejście zostało wprowadzone do dyskusji przez Lewisa Mandella, który zasugerował, że dzieci nieotrzymujące kieszonkowego od rodziców mogą w rezultacie osiągnąć lepszą biegłość finansową. Niektóre osoby popierające brak kieszonkowego, twierdzą, że wydawanie dzieciom pieniędzy w jakiejkolwiek formie – za wykonywane zadania czy w regularnych odstępach czasowych – może doprowadzić do przemienienia ich w wygłodniałe „pieniężne potwory”, które w rzeczywistości zostały nauczone konsumpcjonizmu, a nie zarządzania pieniędzmi.

To jednak nie wszystko. Niektórzy rodzice łączą ze sobą te metody – mogą, na przykład, dawać dzieciom kieszonkowe co tydzień, ale jeśli ich pociechy wykonają jakieś dodatkowe zadania (naprawią płot czy też dostaną nagrodę w szkole), to otrzymają nieco więcej pieniędzy. Inni rodzice mogą dawać dzieciom pieniądze wtedy, gdy o to poproszą (to prawdopodobnie najbardziej niepewna metoda, która może jednak zadziałać, jeśli dzieci mają już wewnętrzne poczucie odpowiedzialności finansowej).

Nie wiem, jak wam, ale mi wydaje się to strasznie przytłaczające – istnieje wiele sposobów i wszystkie mają racjonalne podłoża. Literatura związana z tym tematem pokazuje, że różnorodne metody posiadają potwierdzające ich słuszność dowody, ale udało mi się znaleźć jedną rzecz, która scala wszystkie podejścia do tego zagadnienia – podkreślanie, jak ważne jest to, aby rozmawiać z dziećmi na temat pieniędzy i tłumaczyć im, jak mądrze z nich korzystać, zamiast bezmyślnie dawać im gotówkę.

Gina i George Plytas w ich książce „Kids get rich: Teaching Children the Secrets to Wealth and Success” wielokrotnie podkreślają znaczenie rozmawiania w domu o zarządzaniu pieniędzmi, gdyż daje to dzieciom okazję do zadawania pytań i uczenia się poprzez doświadczenie rodziców.

Jeśli więc zdecydujecie się dawać dzieciom kieszonkowe w regularnych odstępach czasowych, jako wynagrodzenie za wywiązywanie się z obowiązków czy w jakikolwiek inny sposób – najważniejsze to rozmawiać z nimi na tematy związane z pieniędzmi, by nie czynić z nich żadnej wielkiej tajemnicy.  Jeśli zdecydujecie się dawać im kieszonkowe w jakiejś postaci, dobrym pomysłem byłoby zachęcenie ich do zgłębienia kilku aspektów związanych z zarządzania budżetem – wydawania, oszczędzania i pożyczania. Gdy będą już starsze, nauczenie ich o procencie składanym i subtelnym wprowadzaniu w inwestowanie również może okazać się niezwykle przydatnym krokiem w ich finansowej edukacji.

Podsumowując, czy udało nam się znaleźć rozwiązanie Wielkiej Debaty o Kieszonkowym? Prawdopodobnie nie. Jak jednak wiemy, dobre książki pozostawiają czytelnika z czymś, nad czym będzie mógł się zastanowić i podjąć własną decyzję – ten artykuł pragnie postąpić tak samo. Wybranie jednej metody, rozwijanie jej, dostosowywanie do potrzeb dziecka i wykazywanie się odwagą w próbowaniu nowych rzeczy – to brzmi jak całkiem dobry przepis na sukces.

 

Lada/tłumaczenie – Konrad

 

zdjęcie w tle: https://pixabay.com/pl/