Kwi 21,2020

Pozwólcie dziecku płakać – metoda Ferbera

Chociaż sama nie jestem rodzicem, to – tak jak wiele innych osób, które nie mają dzieci – mam mocną (i nieproszoną) opinię na temat tego, jak powinno się je wychowywać. Jedną z głównych zasad mojej filozofii w tej sprawie jest podbieganie do dzieci tak szybko, jak się da, gdy tylko zaczynają płakać (przecież mogą czegoś potrzebować albo odczuwać ból!). Dzisiaj jednak moje poglądy staną przed nie lada wyzwaniem – METODĄ FERBERA.

Okej, zacznę od kilku nudnych szczegółów. Metoda Ferbera (znana też jako stopniowe wyciszenie czy metoda wypłakiwania się) została opracowana przez Richarda Ferbera – sławnego pediatrę i dyrektora Centrum Pediatrycznych Zaburzeń Snu w Szpitalu Dziecięcym w Bostonie. Napisał on bestsellerową książkę, zatytułowaną Solve Your Child’s Sleep Problems (Rozwiąż Problemy Senne Twojego Dziecka), w której opisuje szczegółowo swoją metodę. Zajrzałam do tej książki i dowiedziałam się, że pomysły Ferbera nie są aż tak złe, jak na początku myślałam (chociaż nadal mam co do nich wątpliwości). Tak więc, bez przeciągania, oto (mniej więcej) co rodzice powinni zrobić, podczas pierwszej nocy, w której będą testować Metodę Ferbera (należy zaznaczyć, że metoda ta może być stosowana tylko wobec dzieci powyżej szóstego miesiąca życia):

1) Połóż dziecko do kołyski i wyjdź z pokoju, nie kołysząc dziecka do snu (zakładam, że buziaczek i kołysanka będą nadal do zaakceptowania).
2) Zostaw dziecko i wróć dopiero po 3 minutach, nawet jeśli wcześniej zacznie płakać.
3) Krótko utul dziecko (nie podnoś go ani nie próbuj go nakarmić – powinno być nakarmione już wcześniej).
4) Po około 2 minutach tulenia dziecka – wyjdź raz jeszcze z pokoju, nawet jeśli dziecko nadal płacze.
5) Powtarzaj proces, stopniowo zwiększając okres czekania.

Po kilku tygodniach, a może nawet dniach, niemowlę powinno płakać coraz mniej, podczas gdy rodzice nadal będą zwiększać okres czekania każdego wieczoru, dopóki dziecko nie nauczy się „samo kołysać do snu”. Jeśli macie już wrażenie, że metoda Ferbera wam odpowiada – poniżej znajduje się tabelka, pokazująca w jaki sposób wydłużać okres czekania:

Na podstawie Solve Your Child’s Sleep Problems (książki Richarda Ferbera)

Mam nadzieję, że ta tabelka przyda się tym osobom, które są zainteresowane, ale zalecam również przeczytanie albo przynajmniej przejrzenie książki Richarda Ferbera, zanim faktycznie rozpocznie się stosowanie jego porad.

Zalety powyższej metody są dość oczywiste – dzieci, które ukończą takie szkolenie, nauczą się zasypiać szybciej niż te „nieprzeszkolone”, a rodzice w końcu będą mogli się wyspać. To, czy metoda Ferbera faktycznie działa, czy nie, zależy od konkretnego niemowlaka, ale wielu blogerów chętnie powie wam, że rzeczywiście – jest to bardzo efektywny sposób. Niektórzy rodzice, którzy wypróbowali Metodę Ferbera, twierdzą nawet, że zauważyli poprawę w zachowaniu ich dziecka w czasie dnia.

Chociaż więc byłam niemalże przekonana przez pana Ferbera, postanowiłam przestudiować temat jeszcze odrobinę dłużej, przed zasugerowaniem mojej kuzynce, aby wypróbowała tę metodę ze swoim dzieckiem. Po dość krótkich poszukiwaniach znalazłam artykuł Guardiana, przez który znowu zwątpiłam w Ferbera. Mówiąc krótko, badaczka i guru do spraw wychowywania dzieci – Penelope Leach – uważa, że pozwalanie dzieciom na tak długi płacz jest bardzo szkodliwe. Powód tego jest prosty – płacz uwalnia hormon stresu (kortyzol), który może zaszkodzić rozwojowi dziecięcego mózgu. Oczywiście dzieci i tak bardzo dużo płaczą, ponieważ to jest ich sposób komunikacji, ale pozwalanie dzieciom płakać, tylko po to, aby zmusić je do zaśnięcia, jest zwyczajnie okrutne. Leach twierdzi, że rodzice, którzy stosują ten rodzaj treningu, mogą lepiej „zmieścić” dzieci w swoich zapracowanych dniach, ale tym samym krzywdzą maluchy emocjonalnie.

Kiedy sprawdziłam inne – nieco nowsze – informacje, dowiedziałam się, że dzieci, które zostały „przeszkolone” w zasypianiu, nie odznaczały się wyższymi poziomami stresu (według artykułu pediatrycznego z 2016). Uwzględniając jednak inne badania, możemy zauważyć, że rodzice ignorujący płacz swoich pociech mogą przyczynić się do wytworzenia lęku separacyjnego u dzieci. Sprawdziłam także jeszcze jeden artykuł godny uwagi – tym razem autorstwa Tracy Cassels – w którym autorka analizuje badania poświęcone treningowi snu, i twierdzi, że nigdy nie udowodniono, aby pozwalanie dzieciom na „wypłakiwanie się” przynosiło pozytywne efekty.

Z tego, co widzę, ta dziedzina „treningu snu” jest nadal dość niezbadana i dlatego pozwala rodzicom na wiele spekulacji. Wydaje mi się jednak, że trudno wiedzieć na pewno, czy pozwalanie dzieciom na samodzielne usypianie się i ignorowanie ich płaczu będzie miało jakikolwiek wpływ na ich zdrowie psychiczne. W końcu nigdy nie możemy tak naprawdę wiedzieć, o czym myśli dziecko, prawda? Czy nie jest jednak lepiej zapewnić mu zbyt dużo miłości niż zbyt mało, nawet jeśli będzie to nas kosztować więcej nieprzespanych nocy?

Teraz – jeśli mogę – chciałabym zwrócić uwagę na jeden temat, o którym od jakiegoś czasu myślę, ale o którym pewnie nie warto mówić. Sąsiedzi. Wiem, że zdrowie i zadowolenie czyjegoś dziecka jest o wiele ważniejsze niż zdrowie i zadowolenie czyjegoś sąsiada, ale pozwólcie, że powiem tylko – pani, która mieszka nad nami, zdecydowanie nie byłaby zadowolona, gdyby którykolwiek z rodziców mieszkających w naszym bloku zdecydował się na praktykowanie metody Ferbera ani jakiejkolwiek innej metody, wydłużającej nocny czas płaczu dziecka chociażby o 1% (nawet gdyby rodzice wyjaśnili jej, że wkrótce dziecko zacznie płakać mniej; ta pani wolałaby raczej sama uspokoić niemowlę niż pozwolić na jakąś metodę Ferbera). Z drugiej strony – tej samej pani nie podobała się też moja świetna rockowa playlista, więc na razie ją zignorujemy i odpuścimy metodzie Ferbera.

Ponownie – nie mam zbyt dużego doświadczenia w wychowywaniu dzieci ani radzeniu sobie z płaczącym niemowlakiem, więc bardzo chciałabym wiedzieć, co wy o tym sądzicie – czy metoda Ferbera ma sens? Czy spróbowalibyście jej? A może już próbowaliście? Czy „chłodne” wychowanie to naprawdę najlepsze rozwiązanie?

Dajcie nam znać w komentarzach na grupie na Facebooku, podczas gdy ja będę denerwować sąsiadkę z góry moją muzyką i zastanawiać się raz jeszcze nad własną filozofią wychowywania dzieci (swoją drogą, puszczam muzykę naprawdę cicho, więc nie osądzajcie mnie, proszę).

 

Lada/tłumaczenie Konrad

 

Bibliografia

  • http://evolutionaryparenting.com/does-a-new-study-really-support-leaving-your-child-to-cry/
  • https://www.parents.com/baby/sleep/basics/the-ferber-methodexplained/
  • Artykuł Guardiana, o którym wspominałam: https://www.theguardian.com/society/2010/apr/21/leaving-baby-to-cry-brain-development-damage
  • Solve Your Child’s Sleep Problems (książka Richarda Ferbera)
  • https://pediatrics.aappublications.org/content/early/2016/05/21/peds.2015-1486
  • https://www.parentingscience.com/Ferber-method.html
  • źródło grafiki: https://pixabay.com/pl/

Leave Comment